Lista zespołów

Szczegóły zespołu

KS Tkaczów

Lokalizacja:
Bielsko-Biała
Strona:
http://www.kstkaczow.futbolowo.pl

Statystyki zespołu (ostatni sezon)

Mecze Bramki Gole stracone - bramkarz
13 36 51

O zespole

Jak to się zaczęło....

Początek istnienia Klubu Sportowego Tkaczów to czerwiec 2009r. Wtedy to pewna grupa sympatyków i miłośników piłki nożnej, znudzona kilkuletnim relaksacyjnym kopaniem futbolówki w poniedziałek, poczuła chęć wskoczenia na wyższy poziom i zaznania smaku rywalizacji. Do tego czasu dla większości ludzi z tej komitywy jedyną namiastką współzawodnictwa były okazjonalne turnieje rozgrywane pod szyldem „Memoriał Tkaczy”. Największy udziałach w narodzinach klubu miało trzech przyjaciół, bardzo dobrze znanych w Tkaczowskim show-biznesie. Byli to Marek Lasoń (wybitny tancerz i świetny snowboardzista z alko stajni Miłosza), Marek Pustelnik (dobry organizator i maskotka drużyny) oraz Łukasz Maślana (felietonista, działacz sportowy, a także pomysłodawca „Memoriału Tkaczy”). Cała trójka utworzyła Zarząd i zaczęła decydować o losach klubu. Dla „Betonowej Trójcy”, bo tak przez kolegów z drużyny nazywani byli przedstawiciele Zarządu, pierwszym poważnym wyzwaniem było zgłoszenie drużyny do 3 Bielskiej Ligi Futsalu na sezon 2009/2010.

Sezon 2009/2010

Trzeci kwartał 2009r. to dla Zarządu okres wytężonej pracy. Godziny na telefonach, poszukiwanie sponsorów, zbieranie środków, wreszcie trudne negocjacje z nowymi piłkarzami, którzy potencjalnie wzmocnić mieli kadrę zespołu. Po kilku miesięcznych wysiłkach w końcu udało się uporządkować sprawy organizacyjne, zbudować dosyć ciekawą drużynę i zgłosić zespół do Bielskiej Ligi Futsalu. W tym okresie barwy KS Tkaczów reprezentowali: Łukasz Maślana, Szymon Chodnik, Maciej Salamon, Marek Lasoń, Marek Pustelnik, Wojtek Mańka, Bastek Greń, Piotr Goch, Rafał Kisielewski, Krzysztof Dubiel, Przemysław Białek i okazyjnie przylatujący ze Szkocji Mariusz Małecki. Do sezonu przygotowywaliśmy się rozgrywając cyklicznie mecze sparingowe z dużo mocniejszą i bardziej doświadczoną ekipą FC Docent, która nota bene występowała w 2 Bielskiej Lidze Futsalu. Startu rozgrywek nie doczekał Wojtek Mańka, którego kontuzja kolana wykluczyła z gry. 18 września zadebiutowaliśmy w Bielskiej Lidze Futsalu. Naszym pierwszym rywalem była drużyna WSEH’u złożona głównie ze studentów Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Humanistycznej, z którą to tuż przed rozpoczęciem sezonu dosyć wysoko przegraliśmy mecz kontrolny. Opaskę kapitana założył na ramię Marek Lasoń. Nasz kapitan okazał się mało doświadczonym strategiem, bo jego taktyka pod tajemniczym kryptonimem „napier..my” okazała się mało skuteczna. Musieliśmy uznać wyższość rywala przegrywając 4-3, chodź z przebiegu gry zasłużyliśmy co najmniej na remis. Po tym meczu na stałe w karty historii wpisał się Rafał Kisielewski, zdobywca pierwszej, a zarazem historycznej bramki dla KS Tkaczów w oficjalnym spotkaniu. W drugiej i trzeciej kolejce również przeciwnik okazał się od nas lepszy. Przegraliśmy kolejno 4-8 z FC Max i 3-2 z Electopoli. Po historycznym występie w oficjalnym spotkaniu i historycznej bramce przyszedł czas na historyczne zwycięstwo. Miało to miejsce 9 października 2009r, kiedy to w ramach 5 kolejki BLF, odprawiliśmy z kwitkiem odwieczną czerwoną latarnie rozgrywek – FC Chrumki 8-2. Tego dnia Marek Lasoń czterokrotnie pokonując bramkarza rywali, ustanowił rekord zdobytych goli w jednym meczu przez jednego zawodnika. W kolejnych meczach Tkaczów grał w kratkę. Potrafił przegrać 4-0 z ZPPNH - czołową drużyną ligi, aby w kolejnym zdemolować Arkę Kamienica 11-3. W czasie tego spotkania Bastek Greń nie tylko wyrównał rekord popularnego Lasera pod względem zdobytych bramek w jednym meczu, ale i go „pobił”, zmuszając bramkarza Arki do pięciokrotnego wyciągania piłki z siatki. Tradycyjnie po dobrym spotkaniu w kolejne weszliśmy beznadziejnie i tak w 7 kolejce przegraliśmy wysoko z LAW Perfekt 1-9. W 8 serii spotkań KS Tkaczów występujący w bardzo osłabionym składzie zmierzył się z walczącym o awans do 2 BLF - Enersysem. „Tkacze” prowadzili już 6-2, ale końcówkę spotkania zagrali dość nerwowo i ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów. Po ostatnim gwizdku sędziego na tablicy wyników widniały dwie „szóstki”. Najlepszym zawodnikiem w tym meczu był zdobywca hattricka dla naszej drużyny – Maciek Salamon. W ostatnim meczu kończącym rundę jesienną dane było nam zmierzyć się z niepokonaną dotychczas drużyną ISS Wawrzaszek, ówczesnym liderem rozgrywek i głównym kandydatem do awansu. Śmiało można powiedzieć, że było to najlepsze spotkanie w naszym wykonaniu w tej rundzie. Na 30 sekund przed końcem spotkania wydawało się, że w końcu drużyna ISS znajdzie swojego pogromcę. Niestety, prosty błąd w kryciu przy rzucie rożnym dla przeciwnika i zamiast sensacji była tylko spora niespodzianka. Kolejny podział punktów, tym razem 4-4. Urwane dwa punkty faworytowi sprawiły, że mistrzem jesieni w trzeciej lidzie została drużyna ZPPNH, która wyprzedziła w tabeli drużynę ISS. My ostatecznie jesień kończymy na 7 miejscu, zdobywając w 9 meczach 8 oczek. Na nasz dorobek punktowy złożyły się dwa zwycięstwa, dwa remisy i pięć porażek. Zdobyliśmy 39 bramek, tracąc ich 43. Wynik słaby, ale jak to mówił nasz kapitan powodem mogło być to, że raz graliśmy albo bardzo późno, albo bardzo wcześnie.
W zimowym okienku transferowym w zespole doszło do kilku zmian. Odszedł z drużyny Rafał Kisielewski, a w jego miejsce przyszedł Łukasz Niesyczyński, jedna z „gwiazd” drużyny FC Docent. Miał to być hit transferowy i ogromne wzmocnienie kadry zespołu przed rundą rewanżową. W przerwie między rozgrywkami tradycyjnie nasze umiejętności co tydzień sprawdzali zawodnicy FC Docent. Tuż przed nowym rokiem KS Tkaczów wziął udział w turnieju noworocznym zorganizowanym przez drużynę LAW Perfect. Oprócz naszego zespołu i wspomnianych wcześniej gospodarzy udział w nim wzięły także drużyny: Bafana-Bafana, MKS Śródmieście, Psy Wojny oraz czołowa drużyna 1 BLF - Engas. Turniej był raczej demonstracją naszej świątecznej formy, dlatego też zajęliśmy w nim przedostatnie miejsce, wyprzedzając w końcowej klasyfikacji tylko drużynę Bafana-Bafana.

W marcu BLF wznowił rozgrywki. Na inaugurację zmierzyliśmy się z WSEH’em, z którym na jesień pechowo i nieznacznie przegraliśmy. Po debiutanckim trafieniu Łukasza Niesyczyńskiego, szybko objęliśmy prowadzenie i prawie do końca spotkania kontrolowaliśmy przebieg gry. Pisze prawie, bo na dwie minuty przed końcem Salamon, chcąc wybić piłkę wolno zmierzającą do naszej bramki, niefortunnie trafił nią w plecy kolegi z zespołu, a ta w kuriozalnych okolicznościach ugrzęzła w siatce. Jeszcze w ostatnich sekundach szale na naszą korzyść mógł przechylić Lasoń, ale uderzył tak mocno, że prawie spadł baner reklamowy zawieszony pod sufitem. Po dobrej grze kolejny podział punktów i frustracja sięga zenitu. Pocieszaliśmy się jedynie passą trzech meczów bez porażki. Kolejne trzy spotkania przyniosły trzy zwycięstwa. Po popisowej grze 9-1 z FC Max, 6-4 z mocnym Electropoli i 14-9 z Budkompleksem (stare FC Chrumki). W tym ostatnim spotkaniu po raz kolejny w swojej karierze Laser zdobył cztery bramki w jednym meczu. Na tym etapie byliśmy rewelacją rundy wiosennej i przed kolejnym meczem z faworyzowanym ZPPNH mogliśmy pochwalić się serią sześciu meczów z rzędu bez porażki. Po pięciu minutach gry z pewniakiem do awansu prowadziliśmy już 2-0 po trafieniach Małeckiego i Lasonia. Zamiast konsekwentnej gry, wrócił jednak stary Tkaczów i zakończyliśmy wspaniałą dla nas serię przegrywając 2-4. Szybko otrząsnęliśmy się z tego nie powodzenie i w 15 kolejce po profesorsku wypunktowaliśmy Arkę Kamienica 7-2. W kolejnym spotkaniu zremisowaliśmy z LAW Perefekt 4-4. Do znudzenia, po raz kolejny nie potrafiliśmy utrzymać prowadzenia do końca meczu. Tym razem do pełni szczęścia brakło 14 sekund. W ostatnich meczach rundy coś się popsuło. Pędząca lokomotywa o nazwie KS Tkaczów wykoleiła się, podobnie jak jej „niedoszła gwiazda” Łukasz Niesyczyński. „Nysę” coraz częściej spotkać można było objadającego się frytkami z dworca. Co gorsza, już nie potrafił odmawiać alkoholu swoim byłym kolegom z FC Docent. Do tego doszły częste absencje na treningach i zamiast sylwetką przypominać Cristiano Ronaldo, wyglądał jak pucaty Wojciech Kowalczyk, co z poziomu fotela komentuje w niedziele piłkarskie wydarzenia z całego tygodnia. Ponadto, sympatyczny Łukasz zaprzepaścił nam zwycięstwo w klasyfikacji fair-play, zdobywając bezsensowną czerwoną kartkę. Co prawda strzelił dla naszego zespołu 7 bramek, ale trzy nich były golami samobójczymi. Jego rundę można podsumować krótko: przyszedł, nasrał i uciekł. Sezon 2009/2010 kończymy dwoma porażkami z Enersys’em 10-3 i z ISS Wawrzaszek. 2-4, zajmując ostatecznie 6 miejsce w tabeli. W 18 spotkaniach zdobyliśmy 22 punkty. Odnotowując przy tym 6 zwycięstw, 4 remisy i 8 porażek przy bilansie bramkowym 87-78. Najwięcej bramek (27) dla naszego zespołu zdobył Marek Lasoń, który do ostatniej kolejki walczył o koronę najlepszego strzelca 3 BLF. Ostatecznie przegrał ten pojedynek z reprezentantem zespołu ISS Wawrzaszek.
Ogólnie rzecz biorąc sezon 2009/2010 uznaliśmy za udany. Słabą w rundę jesienną, w której bardzo często musieliśmy płacić frycowe grając z bardziej poukładanymi zespołami, zrekompensowaliśmy aż nadto swoim kibicom wspaniałą i emocjonującą rundą wiosenną. Priorytetowe przedsezonowe założenie, czyli utrzymanie się w lidze zostało wykonane.

Sezon 2010/2011

W związku z reorganizacją Bielskiej Ligi Futsalu zlikwidowany został najniższy poziom rozgrywek (III liga), co zmusiło nas do wzięcia udziału w turnieju barażowym o prawo gry w drugiej lidze. Kadra drużyny po pierwszym sezonie trochę się „rozsypała”. Szymon Chodnik i Maciek Salamon odeszli do nowopowstałego zespołu „Tymczasowa”, a Przemek Białek zrezygnował z występów na hali. Dokładając jeszcze to tego plagę kontuzji jaka ogarnęła zespół, to nie trzeba długo myśleć żeby wiedzieć jak niskie wtedy były nasze morale. Przystępując do wspomnianego wcześniej turnieju barażowego wiedzieliśmy, że pomimo ewentualnych korzystnych dla nas rezultatów i tak w BLFie nie zagramy. Potraktowani „z buta” przez zarząd i organizatorów BLF większość naszej kadry chciała spróbować swoich sił w konkurencyjnej lidze BBALPN (Bielsko Bialska Amatorska Liga Piłki Nożnej) rozgrywanej na orliku. W pierwszym meczu turnieju dość szczęśliwie pokonaliśmy zespół ANDP Południe 1-0, a najlepszym zawodnikiem spotkania był Łukasz Maślana, który fantastycznymi paradami niejednokrotnie ratował swój zespół z opresji. Przed drugim decydującym meczem to nasza drużyna była w najlepszej sytuacji. Aby grać w drugiej lidze musieliśmy przynajmniej zremisować z dobrze znaną nam drużyną WSEHu. W między czasie Marcin K. złożył nam ofertę korupcyjną za „przejście obok meczu”, którą oczywiście odrzucamy. Decydujący mecz przegrywamy 0-5, nie mając kompletnie siły na podjęcie rywalizacji.
Ostatecznie drużyna została zgłoszona do ligi BBALPN. Zespół zasilili: Marek Prochowski, Bartek Ramlov, Marcin Wandzel, Arek Gudebski (późniejszy uczestnik afery prackiej), Sławek Sapeta i Tomek Pustelnik. W trudnych momentach wspierali nas także: Marek Michalski i Marcin Kiszka.
W debiutanckim sezonie szło nam różnie i po rundzie jesiennej zajmowaliśmy 11 miejsce w osiemnasto drużynowej stawce. W przerwie zimowej zostaliśmy po raz kolejny ofiarą reorganizacji.
Tym razem zarząd BBALPN postanowił, że dotychczasowa druga liga zostanie podzielona w trakcie rozgrywek na drugą (miejsca 1-10) i trzecią (miejsca 11-18). Zgodnie z postanowieniami zarządu BBALPN, mecze wiosenne rozgrywaliśmy na najniższym szczeblu rozgrywek. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że spadek dobrze nam zrobił. Poukładaliśmy grę i w świetnym stylu z kompletem zwycięstw awansowaliśmy do drugiej ligi. Najskuteczniejszym piłkarzem „Tkaczy” był Barek Ramlov, który w rundzie jesiennej i wiosennej zdobył łącznie19 bramek.

Sezon 2011/2012

Sezon jesienno zimowy zaczęliśmy przeciętnie, warto zaznaczyć nasze wysokie zwycięstwo z Carpointem, który na koniec rozgrywek, był jedną z najlepiej prezentujących się drużyn. Sezon 2011/2012 to zdecydowanie sezon druzyny Sturm Cyganski Las, do której za nową koszulkę dla podawacza wody sprzedaliśmy naszą bramkostrzelną gwiazdę Bartosza R. Mimo początkowo dobrej gry, nie dalismy rady dobrze zorganizowanemu Cygańskiemu Lasowi i ponieśliśmy sromotną klęskę. Póżniej graliśmy w typową "kratkę".Na wiosnę, rozgromiony zimą Carpoint, pokazał, nam gdzie Carpoinciaki zimują. Potem niestety też nie było kolorowo, na szczęście dobra postawa przy końcu sezonu, pozwoliła nam zająć ostatecznie miejsce w połowie tabeli. Warto zaznaczyć, iż w połowie sezonu, Tkaczów nastawił wszystkie swoje działania, w kierunku wchłonięcia zaspołu Zdolne Przemieście. Finalnie udało się przejąć nowych zawodników, ale pomimo paru przypadków, niskofrefencyjne chłopaki, borykające się z problemami choroby filipińskiej, nie pomogły nam dostać się do czołówki tabeli.

Jeżeli chodzi o kadrę, to pomagał nam Marcin Kiszka, stary znajomy i pewny bramkarz z BLFu, jedno spotkanie rozegrał z nami również na bramce Dariusz Pająk. Jak zwykle, w czasie przerw w rozgrywkach ligi szkockiej pomagał Małecki. Nowym systematycznym nabytkiem został Marcin Wandzel, a także Robert Waluś, atakujący zdobywający sporą ilość goli.


Sezon 2012/2013

Sezon ten rozpoczął się smuntą wiadomością, z naszej drużyny w wyniku niewyjaśnionych wewnętrznych sporów, a także powiększającą się liczbą obowiązków, drużynę opuścił jeden z filarów tkaczowa, Ronaldinio Zółw Przemek super Blu. Z kolei do drużyny dołączyła spora liczba graczy, Pan Sobiesław Waluś, Łukasz Król, Przemek ...., i ten Egipcjanin, co to bywa raz na ruski rok. Niestety sezon jesienny, jest jednym z najsłabiej wykonanych przez nas na boiskach orlika. Na koniec pierwszej rundy zajmujemy miejsce bezpośrednio, przed strefą spadkową, jednak dobra postawa Marka Prochowskiego i próba ustawiania trenersko drużyny, dobrze rokuje na sezon wiosenno-letni.